Nasza troska o orkisz

Moimi artykułami chciałam uświadomić wszystkim naszym  czytelnikom jak niepowtarzalnym dobrodziejstwem jest zboże , które nazywamy orkiszem leczniczym, czyli nieskrzyżowane z pszenicą, stare gatunki Triticum spelta. Przedstawiłam je m. in. jako zboże czyste, niezwykle odżywcze, oczyszczające organizm, podnoszące jego odporność, delikatne i łatwo przyswajalne.                                                                                                                         Myślę, że warto tu dodać, że skoro orkisz oczyszcza krew i w ogóle cały organizm, to oczywiście także usuwa z jelit nadmierne ilości kwasu żółciowego, przez co zapobiega powstawaniu kamieni żółciowych i obniża poziom tzw. „złego cholesterolu” (frakcji LDL).            Z kolei jego doskonała przyswajalność (wspominałam, że np. kleik orkiszowy można spożywać nawet w stanach ciężkich, czy po operacji) wynika nie tylko z jego podobieństwa do substancji zawartych w  osoczu ludzkiej krwi, ale w ogóle z jego bardzo łatwej rozpuszczalności w wodzie.  Jeśli ktoś próbował zrobić zwykłe kluski kładzione z mąki orkiszowej, a wcześniej robił je z mąki pszennej, od razu zauważy różnicę, będzie nią wręcz zaskoczony: mąka pszenna wyda mu się wtedy jak „kluch”, do którego można lać i lać wodę (oczywiście bez przesady) a to wciąż będzie się wiązało w mniej czy bardziej zwięzłe ciasto. Z orkiszem „taki numer nie przejdzie” (mąka „przyjmie” dużo mniejszą ilość wody – tak by zachować odpowiednią konsystencję ciasta).  Oczywiście producenci pszenicy mogliby szybko wysnuć konkluzję: pszenica jest wydajniejsza, a my wiemy, że tak rzeczywiście jest, ale nie o to przecież chodzi, a taki prosty eksperyment całkiem trafnie obrazuje co dzieje się w naszych jelitach po zjedzeniu każdego z tych dwóch zbóż.    Tak więc orkisz ma wiele do zaoferowania (do „dania”) naszemu organizmowi i ma też dużą łatwość przekazywania tych składników – mówimy o jego wysokiej biodostępności. W poniższym cytacie,  na przykład, dr Strehlow wykazuje, że ma to   znaczenie dla dobrej kondycji naszej skóry i błon śluzowych:
„Podobnie jak po wstrzyknięciu wapnia, cały organizm po spożyciu orkiszowego posiłku ogarnia uczucie ciepła. Fala ta najwyraźniej rozchodzi się od żołądka i jelit, ponieważ organy te dobrze przyswajają orkisz. (…) Ponieważ ze względu na swoją dobrą biodostępność (…) orkisz szybko dociera do krwi i odpowiednich komórek nerwowych, naczynia krwionośne rozszerzają się miejscowo i w całej okolicy skóry. Wskutek tego zwiększa się ukrwienie i stąd pochodzi uczucie ciepła, istotny warunek wyleczenia chorób skóry i błony śluzowej.”
Nie sądzę, że napisałam wszystko co można napisać na temat właściwości odżywczych i leczniczych starego orkiszu (choćby dlatego, że wciąż wydobywamy od przyrody kolejne jej tajemnice), ale przyjmując za wskazówkę słowa naszej Mniszki, starałam się „opowiedzieć” to wszystko  językiem współczesnym (także - współczesnej medycyny).
Skoro orkisz jest dla ludzkiego organizmu takim wielkim dobrodziejstwem, to czy nie warto by rosło go w naszym kraju jak najwięcej? Jest dobrodziejstwem szczególnie teraz, gdy otacza nas zatrute środowisko i mnóstwo „zchemizowanej” i genetycznie zmodyfikowanej żywności.    Myślę, że odkrycie na nowo św. Hildegardy nie jest przypadkiem i jest dla nas dużą szansą i wskazówką na ten czas.     Polska, podobnie, zresztą, jak i inne kraje, przeżyła ostatnio wiele zmian, także tych dotyczących rolnictwa. Można się dopatrzyć zmian pozytywnych, jest też wiele takich, które niepokoją, czy wręcz smucą, ale wciąż jest to kraj dużych, rolniczych możliwości…
                         

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

 

Współpracujemy z

:)

ORVITA